sobota, 3 maja 2014

"Włoskie buty" - Henning Mankell





Tytuł: "Włoskie buty"
Autor: Henning Mankell
Tłumaczenie: Ewa Wojciechowska
Tytuł oryginału: Italienska skor
Wydawnictwo: Wydawnictwo WAB
Data wydania: 2013
Liczba stron: 355










Od pierwszej książki o Wallanderze polubiłam Henninga Mankella, polubiłam jego styl, wykreowanych bohaterów i szwedzki klimat jego książek. Śmiało mogę powiedzieć, że Mankell to jeden z tych pisarzy, którzy nigdy mnie nie rozczarowali. Większość jego książek uznałam za udane. Oczywiście były wśród nich zarówno świetne jak i tylko dobre, ale nigdy nie trafiłam na powieść słabą. Jednak "Włoskie buty" to pierwsza obyczajowa powieść Mankella jaką przeczytałam i od początku byłam ciekawa jak Autor radzi sobie w tym gatunku. 
"Na niewielkiej bałtyckiej wyspie od dwunastu lat mieszka samotnie Frederick Welin, sześćdziesięciosześcioletni emerytowany lekarz. Rytm jego życia wyznaczają codzienne poranne kąpiele w wykuwanym codziennie przeręblu. Jedynymi towarzyszami jego samotnej egzystencji są stary pies i równie wiekowy kot oraz pojawiający się od czasu do czasu hipochondryczny listonosz. Tak trwa to niezmącone niczym życie aż do momentu, w którym na otaczającym wyspę lodzie pojawia się kobieca postać, wspierająca się na chodziku. Okazuje się nią Harriet, miłość życia Fredericka, którą prawie czterdzieści lat wcześniej opuścił bez słowa. Dawna kochanka żąda spełnienia złożonej wiele lat wcześniej obietnicy – chce, żeby Frederick zawiózł ją nad leśne jezioro, o którym niegdyś opowiadał. Ruszają więc w podróż, która całkowicie zmieni starzejącego się, złamanego życiem człowieka.
Dziwaczna prośba dawnej miłości pociągnie za sobą lawinę zdarzeń i spotkań, które nie pozwolą byłemu lekarzowi wieść dawnej, wycofanej egzystencji, ale zmuszą go do powrotu do życia i rozliczenia z przeszłością."
Już ten opis z okładki zachęcił mnie to lektury, a po przeczytaniu kilku początkowych stron wiedziałam, że to jest to. "Włoskie buty" to opowieść o samotności i rozliczaniu się z życiem, ale paradoksalnie, pomimo smutnej historii, dużo w niej optymizmu i nadziei. Dziwne, ale tak jest. Główny bohater mówi: "Zawsze czuję się bardziej samotny, kiedy jest zimno." (s.9). Pojawienie się Harriet jest jak nadejście wiosny, jak ciepły wiatr, który przywróci Fredericka do życia. Nagle okazuje się, że ma on jeszcze coś w życiu do zrobienia, a prawdy, które odkryje, sprawią że jego życie już nigdy nie będzie takie jak wcześniej.  

I choć cała niektóre elementy tej historii są trochę naciągane, to nie o realizm tu chodzi, a o emocje i przesłanie jakby zaczerpnięte z Hemingwaya - "żaden człowiek nie jest samoistną wyspą: każdy stanowi ułamek kontynentu, część lądu.". Czytając "Włoskie buty" można odnieść wrażenie, że wiele ze słów wypowiadanych przez Fredericka są w istocie przelanymi na papier myślami Autora, jego spostrzeżenia i sposób postrzegania świata. Ciekawa jestem ile Mankella jest w Welinie.  

Dodatkowym atutem tej książki są drobne epizody, jak chociażby historia włoskiego mistrza robienia butów, czy fascynacja Caravaggiem. Te fragmenty czytałam z ogromną przyjemnością.

W ogóle uważam, że to dobra książka. Nie wybitna, ale właśnie dobra i wciągająca. O tym, że Mankell potrafi zajmująco pisać, wiedziałam już dawno, teraz też wiem, że jest dobry nie tylko w kryminałach.

Cieszę się, że nadal mogę śmiało pisać, że lubię Henninga Mankella :)


4/6


9 komentarzy:

  1. Menkell ciągle mi umyka. Gdzieś na półce wala się audiobook wygrany w jakimś konkursie, ale poza tym nie miałam z nim styczności. Jeśli jednak zdecyduję się na lekturę, zacznę chyba od kryminałów;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to dobra droga. W końcu to właśnie kryminały są jego produktem sztandarowym :)

      Usuń
  2. Też bardzo lubię Mankella i Wallandera, a dawno już nie czytałam jego książek. Muszę w końcu do nich wrócić i nadrobić braki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na półce ciągle jeszcze stoi kilka "Wallanderów". Czekają na właściwy moment, kiedy będę miała ochotę na coś sprawdzonego i wciągającego :)

      Usuń
  3. Czytałam jedną książkę tego autora i przypadła mi do gustu. Nawet kupiłam dwie książki, bo nie widziałam tylko jedną, którą przeczytałam. A więc moja przygoda z dziełami tego autora rozpoczęła się, ale nie rozwija :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiele książek Mankella kupiłam na wyprzedażach w Dedalusie. Głównie są to tanie wydania z serii Lato z kryminałem Polityki, ale co tam. Czyta się dobrze :)

      Usuń
  4. Muszę w końcu poznać twórczość tego pisarza. Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to możliwe, że nie czytałaś nic Mankella? :) Pierwszą jego książkę przeczytałam wiele lat temu (był to "Fałszywy trop"). Pamiętam, że znajomy który w Radiu Lublin polecał książki zachwycał się tymi kryminałami i "kazał" nam czytać :)

      Usuń
  5. Wciąż nie miałam okazji zapoznać się z jego literaturą. Ludzi mówią, że to wstyd... Od czego zacząć? Co polecasz na początek?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...