Autor: Krystyna Nepomucka
Tytuł: "Małżeństwo niedoskonałe"
Wydawnictwo: Akapit Press
Liczba stron: 336
Miejsce i data wydania: Łódź 2002
Tak się ostatnio składa, że czytam książki polecane przez moje ulubione blogerki. Po "Nocach deszczu i gwiazd" przyszła kolej na "Małżeństwo niedoskonałe" Krystyny Nepomuckiej, książkę którą całkiem niedawno polecała Dabarai. Polecała tak skutecznie, że szybciutko udałam się do biblioteki i wypożyczyłam dwa tomy z cyklu. Bo "Małżeństwo niedoskonałe" to pierwsza część tzw. cyklu niedoskonałości i doskonałości. Kolejne części to:
"Rozwód niedoskonały"
"Samotność niedoskonała"
"Miłość niedoskonała"
"Kochanek doskonały"
"Starość doskonała"
Czy pierwsza część zachęciła mnie do sięgnięcia po kolejne? Zdecydowanie tak. Jest coś hipnotyzującego i elektryzującego w historii młodziutkiej i głupiutkiej dziewczyny z bardzo biednego domu, która przed osiągnięciem pełnoletności wychodzi za mąż za Busia, wiecznego studenta chemii, chłopaka z bogatej rodziny. Chciałoby się powiedzieć - jakie imię, taki charakter. Busio jest jednym z najbardziej antypatycznych bohaterów ever. Cham i prostak to delikatne określenia tego indywiduum. No, ale główna bohaterka (czytam drugi tom, a nadal nie wiem jakie imię nosi to dziewczę) kocha go bez pamięci i już. I nawet toleruje, że ów Busio zwraca się do np. tak: "Nie pokazuj mi się nieubrana i bez szminki, bo mogę sobie zbrzydzić ciebie do reszty ..." (s. 8) albo "Masz nos niczym rozdeptany kartofel, a czoło jak u kretyna." (s. 16), i najlepsze .... "Masz na sobie ciężki grzech nieczystości [...] Ja mam znacznie mniejszy, bo ty jako kobieta jesteś bardziej predestynowana do grzechu, a mówiąc między nami, zbyt łatwo uległaś ... Poniekąd sprowokowałaś mnie do tego." (s. 214).
Tak, zdecydowanie Busio przewodzi w moim prywatnym rankingu na najbardziej antypatycznych bohaterów. Ale "Małżeństwo niedoskonałe" to nie tylko młodzi małżonkowie (plus diabeł Asmodeusz, który zdaniem Busia ciągle mieszał w ich małżeństwie), to także rodzice młodej żony. Ojciec pijak i kobieciarz, dla którego przepicie wszystkich skromnych funduszy na świąteczny obiad wcale nie było sytuacją wyjątkową. Matka, pamiętająca lepsze czasy, teraz bierna, często zapłakana i drążąca na myśl, co się stanie gdy mąż znowu przepije całą pensję. To także liczne ciotki i wujkowie, którzy tworzą nietuzinkowy, czasami śmieszny, ale zazwyczaj potwornie smutny obraz społeczeństwa międzywojennego. Społeczeństwa, w którym tak zwani ludzie z nizin nierzadko chodzili głodni, w jednych butach przez kilka lub kilkanaście lat. Natomiast ci bogatsi mieszkali w pięknych willach z wieloma pokojami, posiadali dywany na podłogach i służbę. Dlatego mężczyzna z bogatego domu nie mógł poślubić dziewczyny z biedoty. A jeśli miał kaprys i to zrobił, wtedy należało ..... przeczytajcie sami ;).
Uwierała mnie ta książka i momentami, po kolejnej mądrości wygłoszonej przez Busia lub po pijackim wybryku jego teścia, odkładałam ją na półkę, Jednak nigdy po to, żeby porzucić na zawsze. Raczej po to, żeby złapać oddech. Ale czy nie po to jest literatura, żeby wzbudzać emocje i zmuszać do refleksji?
Polecam!!
5/6
Ps. Jak już wspomniałam - czytam drugą część i mam ochotę na kolejną.











