poniedziałek, 7 października 2013

Joanna Chmielewska [*]

Siedzę nad kolejnym postem, ale musi on poczekać, bo właśnie przeczytałam, że Joanna Chmielewska nie żyje. Aż trudno uwierzyć. Myślałam, że ta kobieta jest nieśmiertelna :(
Miała 81 lat. 
[*] [*] [*]

www.bookinstitute.pl

czwartek, 26 września 2013

"Dom pod Lutnią" - Kazimierz Orłoś






Autor: Kazimierz Orłoś
Tytuł: "Dom pod Lutnią"
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 257





Różne opinie słyszałam o tej książce, że nudna, że przegadana, że wyprana z emocji, że taka sobie i żadna rewelacja. Przeciwwagą dla tych słów były pozytywne opinie osób, których blogi cenię, m.in Kasi z Notatek Coolturalnych. I co? I po raz kolejny okazało się, że zamiast ufać opiniom maruderów, najlepiej jest samemu zajrzeć do książki i wyrobić sobie własne zdanie. A mnie ta książka może i nie zachwyciła (bo to nie ten rodzaj literatury, żeby zachwycał i wywoływał skrajne emocje), ale ogromnie mi się podobała i im bliżej końca, tym wolniej czytałam, żeby jak najdłużej pozostać na mazurskiej wsi.  

Jest rok 1949. Joanna, której mąż został aresztowany przez UB za działalność przeciwko nowej władzy, postanawia wywieźć syna z Warszawy na Mazury. Ma nadzieję, że pod opieką jej ojca - Józefa Bronowicza, Tomek będzie bezpieczny.........   
"W enklawie mazurskiej wsi, powojenni rozbitkowie znaleźli swoją małą ojczyznę. Mieszkają tu Ukraińcy, Polacy, niemieckojęzyczni Mazurzy, a miarą ich postępowania nie jest przynależność narodowa czy wyznanie, lecz zwykła, ludzka przyzwoitość. Wprawdzie w tym sielankowym miejscu panoszy się nowy aparat władzy oraz skłonni do samosądów partyzanci, ale w ekstremalnych sytuacjach nawet „ci źli” działają niestereotypowo. Stereotypowi wymyka się również główny bohater powieści, pułkownik Józef Bronowicz - bohater wojenny, który wbrew konwenansom realizuje swoje nowe, dość awanturnicze życie. W niecodzienną sytuację wchodzi chłopiec, którego okoliczności zmusiły do zamieszkania z pułkownikiem. I tak zaczęło się jego dorastanie wśród baśniowej przyrody w niecodziennej społeczności i w „ciekawym czasie”."

Akcja "Domu pod Lutnią" toczy się niespiesznie, a jej rytm wyznaczają pory roku oraz wschody i zachody słońca. Jeśli więc szukacie książki lekkiej i takiej, którą prędziutko przeczytacie i odłożycie na półkę, to ta pozycja nie spełni Waszych oczekiwań. Jeśli natomiast chcecie poczuć smak chleba, zapach łąki o poranku i wieczornych mgieł, jeżeli szukacie książki, która ukoi Wasze rozpędzone myśli to "Dom pod Lutnią" jest właśnie dla Was.
Tylko nie dajcie się zwieść okładce - to nie jest błaha opowiastka o ucieczce na prowincję. To opowieść o tym, jak w trudnych powojennych czasach, w momencie kształtowania się "demokracji ludowej" ludzie szukali swojego miejsca na Ziemi, próbowali zachować ułańskie i legionowe ideały i potrafili odnaleźć spokój, radość i miłość wśród mazurskich pól i łąk. Całości dopełnia piękny, plastyczny język. Kazimierz Orłoś przywołuje obrazy niczym wspomnienia i tworzy niemalże bajkowy, choć przecież zupełnie realny, świat.
"Po latach, gdyby ktoś spytał Tomka, jak zapamiętał pierwsze dni w domu dziadka, powiedziałby pewno o słońcu. Były słoneczne. Rano, kiedy budził się i wyglądał spod pierzyny, widział nad sobą ażurowe firanki w słońcu. Na parapecie stały doniczki z pelargoniami. Czerwone kwiaty także były w słońcu. Przez lufty wiało ciepłym powietrzem. Za oknem przekwitały jabłonie.
Chłopiec biegł boso po deskach podłogi, ciepłych tam, gdzie padały z okna słoneczne kwadraty, do łazienki za kuchnią. Mył twarz i ręce w zimnej wodzie.
" (s.46)
"Jeszcze dnie były pogodne, niebo nad Lipowem błękitne. Czerwone i żółte drzewa nad rzeką. Siwy dym. Wolno, w podmuchach wiatru, leciały nitki babiego lata. Tomek, skacząc przez bruzdy, pobiegł, żeby złapać białą nić, ale wiatr dmuchnął i pajęczyna odfrunęła spod wyciągniętej ręki. Stał chwilę z zadartą głową i parzył, jak odlatuje coraz wyżej, nad korony drzew." (s. 120)
 
Powtórzę to co napisałam na początku, "Dom pod Lutnią" ogromnie mi się podobał. Wciągnęła mnie fabuła, urzekł klimat tej książki, język, polubiłam też jej bohaterów. Wierzę też, że jest to książka, która skradnie serca wielu czytelnikom, nawet tym, którzy zazwyczaj wybierają zupełnie inny rodzaj literatury.

Bardzo polecam!!
5+
 
PS. Kazimierz Orłoś jest ojcem prezentera telewizyjnego Macieja Orłosia.


wtorek, 17 września 2013

Liebster Blog Award :)

Przez Sylwię z bloga Papierowy Morderca zostałam nominowana do Liebster Blog Award  Za nominację bardzo dziękuję! :) 
Zasady zabawy:
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów, o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Pytania od Sylwii:

1. Gdybyś mógł/mogła jedną książkę napisać od nowa, poprawić - co by to było?
Często po przeczytaniu książki, która jest słabo napisana, ale oparta jest na świetnym pomyśle, myślę sobie: "można to było napisać tak i tak, pociągnąć temat w tę stronę. Ale jedna, konkretna książka nie przychodzi mi do głowy.   

2.Jaki jest Twój ulubiony gatunek literacki?
Zdecydowanie powieść obyczajowa. Ale lubię też kryminały, powieści historyczne i coraz częściej sięgam po reportaże. 
3.Czym jest dla Ciebie książka?
Jednym z ważniejszych elementów dnia codziennego. Czytam każdego dnia, od wielu lat. Nie pamiętam doby, w której nie znalazłabym choć kwadransa na przeczytanie kilku stron. 
4.Których rodzimych autorów najbardziej cenisz?
JACEK DEHNEL!!!! To mój absolutny best of the best :) Uwielbiam i wielbię bezkrytycznie. A oprócz niego..... lubię Katarzynę Enerlich, Marcina Wrońskiego, Marka Krajewskiego, Małgorzatę Gutowską-Adamczyk, Hannę Kowalewską, Joannę Chmielewską, Elżbietę Cherezińską i kilku innych autorów. 
 
5.Czy jakiś tytuł odmienił Twoje życie?
Jeden? Nie chyba nie. Wiele książek 

6.Jak wyobrażasz sobie idealny wieczór z książką?
Mój idealny wieczór z książką wyglądałby tak: siedzialabym sobie na ulubionym fotelu, obok miałabym duży kubek zielonej herbaty, a żaden kot nie próbowałby położyć się na mojej książce, by zasłonić tekst, a żaden pies nie przychodziłby się poprzytulać. Mogłabym tak tylko siedzieć i czytać. Tylko dlaczego taki obrazek w mojej wyobraźni wygląda bardzo smutno? Więc może lepiej niech już te psy pchają łebki do głaskania, niech koty chodzą po mnie i siadają na książce i wszędzie zostawiają kupę sierści. Ja tę sierść wyłowię z herbaty, kota troszeczkę przesunę, sama też się posunę żeby zrobić miejsce psu i tak w kąciku, w jakiejś niezbyt wygodnej dla mnie pozie, sobie poczytam. Choć przez chwilę, aż skończę stronę i zacznę zastanawiać się jak przełożyć kartkę, żeby nie zrzucić kota. Tak, to jest mój idealny wieczór z książką :)
 
7.Eco i Carriere mówią, że książki nie znikną. Jakie jest Twoje zdanie?
Eeee tam... gadanie ;)
8.Jak myślisz, ile trzeba książek przeczytać, by znać się na życiu?
Gdyby istniała taka wartość jakżeż to wszystko byłoby proste. Niestety na to pytanie nie ma jednej, dobrej odpowiedzi. Są tacy, którzy nie przeczytali wielu książek, a posiadają wielką życiową mądrość. Są też i tacy, którzy przeczytali setki, tysiące książek a żyć nie potrafią. 
 
9.Jaką książkę zabrałbyś/zabrałabyś ze sobą na miesięczną, pieszą wędrówkę?
Chyba nie muszę już wybierać. Wzięłabym swój czytnik e-booków z dwoma setkami książek. Rewelacja :)
10.Jaki tytuł dodaje Ci otuchy w ciężkich chwilach?
Na szczęście bardzo rzadko miewam takie chwile, ale wtedy szukam jakiejś miłej, optymistycznej i dającej nadzieję książki. Takim pewniakiem jest seria o Kobiecej Agencji Detektywistycznej nr 1 Alexandra McCall Smitha :)
11.Co musi posiadać w sobie dobry pisarz?
Talent, wrażliwość, ciekawość świata, umiejętność obserwacji, dobry warsztat, samokrytycyzm i pokorę !!! 

Moje pytania:
1. Dlaczego zaczęłaś/-łeś prowadzić blog? 
2. Czy Twój blog ma profil na FB lub TT? Jeśli nie, to czy planujesz taki profil? 
3. Są osoby, które czytają kilka książek, podczas gdy inni muszą najpierw skończyć jedną by zacząć czytać następną. Do której grupy się zaliczasz? 
4. O jakim kraju, regionie lub kontynencie lubisz czytać najbardziej?
5. Czy masz jedną ulubioną, ukochaną piosenkę? 
6. Gdybyś musiał / -ła wybrać jednego ulubionego pisarza to byłby to...?
7. Najbardziej udana wg. Ciebie ekranizacja książki?
8. Czy poza literaturą masz inne pasje? Jakie? 
9. Jaka jest Twoja ukochana książka z dzieciństwa?
10. Gdybyś mógł/ -ła podróżować w czasie do jakiej epoki chciałabyś/ - łbyś się przenieść?
11.  Przeglądasz nieksiążkowe blogi? Masz swoich ulubieńców?

Nie wyznaczam nikogo do odpowiedzi na pytania. Jeśli macie ochotę napiszcie swoje odpowiedzi  dajcie mi znać. Chętnie poczytam Wasze odpowiedzi :)


 

niedziela, 15 września 2013

Pozaksiążkowo

Witajcie :)
Trochę mnie nie było, gdyż ostatnie tygodnie obfitowały w wydarzenia nie mające nic wspólnego z książkami. Musicie wiedzieć, że choć uwielbiam książki i bez czytania nie wyobrażam sobie życia, to są jeszcze inne rzeczy, które kocham równie mocno, m.in. siatkówka. Tak więc ostatnie tygodnie spędziłam m.in. przed telewizorem oglądając najpierw naszych siatkarzy grających w Memoriale im. Huberta J. Wagnera, a następnie kibicując dziewczynom grającym (niestety bez powodzenia) w Mistrzostwach Europy. W piątek zaczynają się Mistrzostwa Europy Mężczyzn więc znowu obudzi się we mnie kibic :)

Jakby tego było mało, przez kilka dni byłam domem tymczasowym dla dwóch małych kociaków, które ktoś wyrzucił na ulicę, po tym jak uznał, że są dostatecznie duże i z pewnością poradzą sobie same. Otóż nie! Nie poradzą sobie! Domowe koty, które regularnie dostają jedzenie, którym nie grozi żadne niebezpieczeństwo, nie nauczą się ot tak zdobywać pożywienie i oceniać zagrożenie. Zwłaszcza gdy mają 3 miesiące. Siedziały więc na środku chodnika głodne, zmęczone i przerażone i nie rozumiały dlaczego osiedlowe koty próbują je przegonić ze swojego terytorium. 

 

 


Oczywiście zabrałam je do domu. Na szczęście szybko znalazły nowe domy. Kotek już następnego dnia pojechał do nowej rodziny, a kotka musiała poczekać jeden dzień. Gdyby została jeszcze jedną noc miałabym problem, żeby ją oddać. To taka mała słodka rozrabiara i kierowniczka. Ganiała za moimi kotami, skakała po psach, polowała na ich ogony i o dziwo psom nawet się to podobało. Po jej wyjeździe Tymianek szukał jej po całym domu i miauczał żałośnie. 

kawa mrożona to jest to! - Lubczyk
coś bym porobił, ale mi się nie chce - Tymianek
 
 






















Tyle o kotach.
Jutro wracam do Was z odpowiedziami na świetnie pytania wymyślone przez Sylwię z bloga Papierowy morderca w ramach Liebster Blog Award. A za kilka dni możecie spodziewać się recenzji "Domu pod Lutnią". Przeczytałam tę książkę z ogromną przyjemnością i chcę ją Wam polecić na jesienne wieczory :).




Kończąc chciałabym polecić Wam świetny tekst z bloga Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, pt: "Cała para w gwizdek, czyli o psuciu wszystkiego" (link TUTAJ ) o rzekomym zapotrzebowaniu społecznym na kulturę mierną i marną.





sobota, 24 sierpnia 2013

"Oczyszczenie" - Sofi Oksanen







Tytuł: "Oczyszczenie"
Autor: Sofi Oksanen
Tłumaczenie: Sebastian Musielak
Tytuł oryginału:"PUHDISTUS"
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i data wydania: Warszawa 2010
Liczba stron: 336
  

Zastanawialiście się pewnie nie jeden raz, dlaczego na polskim rynku wydawniczym "królują" głupiutkie, słabo napisane czytadła, a książki, przy których lekturze przysłowiowa "szczęka opada" przemykają gdzieś tam, zauważone przez mniejszość. Wiem, wiem ... ludzie pragną lekkiej rozrywki, potrzebują wytchnienia. Sama często sięgam po popularnych autorów, ale nigdy nie zrozumiem jak to jest możliwe, że "50 twarzy Greya" okupuje pierwsze miejsca większość list bestsellerów, a książki takie jak "Oczyszczenie" Sofi Oksanen, nie sprzedają się tak dobrze. Przecież jest to lektura kompletna, opowiada niesamowitą (choć przerażającą) historię, jest doskonale napisana, jest mądra i zapada w pamięć na długo (być może na zawsze). 
"Estonia, lata 90. Stara kobieta Aliide znajduje na swym podwórku młodą, przerażoną i pobitą Rosjankę Zarę, która twierdzi, że ucieka przed mężem. Nieufna Aliide zabiera ją do domu. Obie próbują się „wybadać”, klucząc i kłamiąc. Bo obie mają wiele do ukrycia. Tylko my, czytelnicy, poznamy prawdę o dwóch kobietach, uwikłanych w tajemnice zbrodni, namiętności i marzeń o szczęściu...
Pełna emocji, sugestywna powieść psychologiczno-obyczajowa, rozgrywająca się w czasach chaosu tuż po rozpadzie ZSRR, gdy „możliwe było absolutnie wszystko – nawet to, czego człowiek nie potrafił sobie wyobrazić”."
 Ten krótki opis, choć nakreślający akcję, w żaden sposób nie jest w stanie oddać emocji jakie towarzyszą czytelnikowi. Już dawno nie czytałam książki z takim ładunkiem napięć i wrażeń, książki która wywołuje wielki niepokój w duszy. Prawda, którą powoli odkrywamy jest przerażająca. Każda z bohaterek ma swoją historię, ale są w pewien sposób połączone. Jednak to od tej starszej, Aliide tak naprawdę wszystko się zaczęło. Bez wdawania się w szczegóły, które stanowią jądro tej opowieści, mogę powiedzieć tylko tyle - nie znajduję dla niej usprawiedliwienia. Miłość do jednego mężczyzny, pogoń za namiętnością (w tym przypadku całkowicie opartej na złudzeniach), nie dały jej prawa do takich uczynków. Podobnie jak ona mam siostrę i nie wyobrażam sobie jak można zrobić coś takiego. Choć czas II wojny był ekstremalnie trudny sam w sobie, to fakt ten nie zwalnia nikogo z bycia człowiekiem, z bycia rodziną. 

Co tu dużo pisać. Kupuję tę książkę w całości. Także język, doskonały, prosty, a zarazem niezwykle pobudzający wyobraźnię i powodujący swego rodzaju napięcie u czytającego.

Sięgnijcie koniecznie po tę książkę, bo po prostu szkoda przegapić tak doskonałą pozycję. A ja będę pilnie wypatrywać kolejnych pozycji Sofi Oksanen, licząc że któreś wydawnictwo  zauważy, że "Oczyszczenie" to jedna z czterech powieści w jej dorobku. 

6/6

Źródło: Wikipedia


niedziela, 18 sierpnia 2013

"Drugi wątek" - Joanna Chmielewska






 Tytuł: "Drugi wątek"
Autor: Joanna Chmielewska
Wydawnictwo: Kobra Media
Miejsce i data wydania: Warszawa 2008 (wyd. I 1993)
Liczba stron: 344














Widzę, że mam pewne blogowe zaległości, bo już kilka przeczytanych książek czeka na recenzję. Żeby choć trochę te zaległości nadrobić, dzisiaj będzie troszkę lżej i bardziej wakacyjnie, gdyż na początek Chmielewska. 
Wakacje to taki czas kiedy szukam sprawdzonych lektur, lekkich, idealnych do czytania na balkonie. Chmielewska, o ile dobrze wybiorę tytuł, jest właściwie pewniakiem. Ileż to wakacji spędziłam z jej książkami. Tym razem wybór padł na "Drugi wątek". Jest to jedna ze starszych książek, z czasów kiedy autorce "wpadki" zdarzały się rzadko. Jest więc wszystko (lub prawie wszystko) co w kryminałach Joanny Chmielewskiej lubię, a więc jest zwariowana intryga, ona w roli głównej, pewna słabość do policji ;) i lekki, zabawny styl. Zabrakło bobu i piwa*, ale była facetka** więc jest dobrze. Generalnie cała historia sprowadza się do tego, że główna bohaterka szukająca mieszkania na rynku wtórnym weszła do lokalu, w którym leżały dwa trupy, a wielka dziura w ścianie i rozrzucone złote monety, sugerowały że ktoś poszukiwał tu jakiegoś skarbu. Gdy zorientowała się w sytuacji zadzwoniła na policję i poszła oglądać kolejne mieszkanie. Niestety kilku świadków widziało potarganą blondynę w odlotowym płaszczu, gdy stukając wysokimi obcasami opuszczała budynek. Jeden z policjantów będących w ekipie dochodzeniowej szybko domyślił się, że to właśnie Joanna. Przez chwilę istniało więc ryzyko, że jest ona jedynym podejrzanym, ale inni nie próżnowali i główna bohaterka z przyszłej skazanej zamieniła się w tajnego pomocnika policji. Śledztwo wykazało, że właścicielka mieszkania była wiedźmowatą ciotką pewnej bardzo miłej, dobrej i ślicznej Kasi. Podła ciotka, jako jedyny krewny, opiekowała się dziewczyną do pełnoletności i skutecznie zatruwała jej życie. Jednak owa dziewczyna z racji swoich cech charakteru na morderczynie się nie nadawała. Policja musiała więc znaleźć prawdziwego sprawcę, zwłaszcza że nieboszczyków zaczęło przybywać. No, a potem to już wszystko poszło jak to u Chmielewskiej - śmiesznie, zwariowanie, choć trochę nie po kolei. Najważniejsze jednak że intrygę udało się rozwikłać, rozszyfrować tytułowy drugi wątek i ustalić sprawców.

Miłośników twórczości Joanny Chmielewskiej do tej książki namawiać nie muszę, a innym napiszę tylko tyle - jeśli macie ochotę na zabawną i zwariowaną książkę to "Drugi wątek" będzie idealny. Jeśli do tej pory nie przeczytaliście żadnej pozycji tej autorki to czym prędzej powinniście nadrobić to zaniedbanie, choćby po to, by przekonać się czy ten styl Was bawi czy też nie. A wybierać jest w czym (źródło Wikipedia):

Literatura piękna (dla dorosłych i młodzieży)

  • 1964: Klin 
  • 1966: Wszyscy jesteśmy podejrzani
  • 1969: Krokodyl z Kraju Karoliny
  • 1972: Całe zdanie nieboszczyka
  • 1973: Lesio
  • 1974: Zwyczajne życie
  • 1974: Wszystko czerwone
  • 1975: Romans wszechczasów
  • 1976: Większy kawałek świata
  • 1976: Boczne Drogi
  • 1977: Upiorny legat 
  • 1979: Studnie przodków
  • 1979: Nawiedzony dom
  • 1981: Wielkie zasługi
  • 1983: Duch (wydany później, po lekkiej zmianie, wraz z kilkoma innymi opowieściami jako Ślepe szczęście)
  • 1988: Skarby
  • 1989: Szajka bez końca
  • 1990: Dzikie białko
  • 1991: 2/3 sukcesu
  • 1992: Wyścigi
  • 1992: Ślepe szczęście
  • 1993: Tajemnica
  • 1993: Wszelki wypadek
  • 1993: Drugi wątek
  • 1993: Florencja, córka Diabła
  • 1993: Zbieg okoliczności
  • 1993: Autobiografia, tom 1 – Dzieciństwo
  • 1994: Jeden kierunek ruchu
  • 1994: Autobiografia, tom 2 – Pierwsza młodość
  • 1994: Autobiografia, tom 3 – Druga młodość
  • 1994: Autobiografia, tom 4 – Trzecia młodość
  • 1994: Autobiografia, Wieczna młodość – aneks do wszystkich pozostałych (w 2000 r. ukazał się jako tom 5 – Wtórna młodość)
  • 1995: Lądowanie w Garwolinie
  • 1996: Duża polka
  • 1996: Dwie głowy i jedna noga
  • 1996: Wielki diament, tom 1
  • 1996: Wielki diament, tom 2
  • 1997: Hazard
  • 1997: Krowa niebiańska
  • 1998: Harpie
  • 1998: Złota mucha
  • 1999: Depozyt
  • 1999: Najstarsza prawnuczka
  • 2000: Przeklęta bariera
  • 2000: Książka poniekąd kucharska
  • 2000: Autobiografia, tom 5 – Wtórna młodość
  • 2001: Trudny trup
  • 2002: (Nie)boszczyk mąż
  • 2002: Pech
  • 2003: Babski motyw
  • 2003: Bułgarski bloczek
  • 2004: Kocie worki
  • 2005: Mnie zabić
  • 2005: Zapalniczka w antologii Trupy Polskie
  • 2006: Krętka Blada
  • 2006: Autobiografia, tom 6 – Stare próchno
  • 2007: Zapalniczka (Rozwinięcie opowiadania Zapalniczka, wydanego w 2005 roku w zbiorze opowiadań Trupy Polskie)
  • 2007: Rzeź bezkręgowców
  • 2008: Autobiografia, tom 7 – Okropności
  • 2009: Porwanie
  • 2010: Byczki w pomidorach
  • 2011: Gwałt
  • 2012: Krwawa zemsta

Dla dzieci

  • 1994: Pafnucy
  • 2003: Las Pafnucego

Poradniki

  • 1996: Jak wytrzymać z mężczyzną
  • 1996: Jak wytrzymać ze współczesną kobietą
  • 2001: Jak wytrzymać ze sobą nawzajem
  • 2005: Przeciwko babom!
  • 2007: Traktat o odchudzaniu

4+/6

* w wielu książkach autorka jako główna bohaterka próbuje rozwikłać sprawy kryminalne właśnie przy misce bobu i piwie. A że bób uwielbiam, więc te fragmenty szczególnie działają mi na wyobraźnię :)
** chyba nikt już nie używa słowa "facetka" a Chmielewska odmienia go przez wszystkie przypadki i robi to z wyjątkowym wdziękiem. Uwielbiam te jej "facetki" i już :)

wtorek, 6 sierpnia 2013

"Arthur & George" - Julian Barnes







Tytuł: "Arthur & George"
Autor: Julian Barnes
Tłumaczenie: Joanna Puchalska
Tytuł oryginału: Arthur & George
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i data wydania: Warszawa 2007
Liczba stron: 592












Tytułem wstępu......
Julian Barnes. Przyznaję, że mam problem z tym autorem. Świetnie pisze - to nie podlega dyskusji. Doskonale konstruuje bohaterów, umie budować atmosferę i napięcie i ogólnie jeśli chodzi o warsztat, nie mam żadnych zastrzeżeń. A mimo to podskórnie drażni mnie to jego pisanie. Trudno mi wytłumaczyć dlaczego, ale czuję jakiś taki samozachwyt nad własnym talentem i pychę. Dziwne prawda? W niedużym odstępie czasu przeczytałam dwie jego książki i przy obu mam identyczne zastrzeżenia. Czy czasami macie podobnie?

Przechodząc do meritum ....
Tytułowi bohaterowie to Arthur ... tak tak... właśnie ten .... Arthur Conan Doyle - lekarz i twórca postaci Sherlocka Holmesa oraz George skromny, nieśmiały prawnik, syn pastora hinduskiego pochodzenia z małej wioski Great Wyrley położonej w hrabstwie Staffordshire. Początkowo panów nic nie łączy. Każdy żyje w swoim świecie i wiedzie zupełnie inne życie. Arthur Conan Doyle od dziecka wykazuje zdolności do wymyślania historii, mimo że studiuje medycynę (otwiera nawet swój gabinet okulistyczny), to pisarstwo przynosi mu sławę, uznanie i pieniądze. George Edalji natomiast kończy prawo (specjalizuje się w prawie kolejowym), ale niedługo może cieszyć się szacunkiem społeczeństwa. Zostaje bowiem oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami i pisanie anonimów z pogróżkami, w tym do samego siebie (sic!). W sprawę angażuje się sir Arthur, który jest przekonany o niewinności młodego prawnika: "Ja nie myślę, że pan jest niewinny. Ja nie wierzę, że pan jest niewinny. Ja wiem, że pan jest niewinny." (s. 363). Korzystając z metod swojego najsłynniejszego bohatera postanawia znaleźć prawdziwego złoczyńcę. Przy okazji mamy możliwość poznać lepiej poglądy i życie Arthura Conan Doyle`a, jego perypetie rodzinne i zamiłowanie do seansów spirytystycznych. 

"Arthur & George" to książka niezwykła i bardzo inteligentna. Autentyczne wydarzenia posłużyły Julianowi Barnesowi do stworzenia opowieści o ogólnej kondycji społeczeństwa brytyjskiego u schyłku XIX wieku. Społeczeństwa, którego cechy reprezentują obydwaj bohaterowie. Powściągliwość, zachowawczość i wiara w prawo George`a oraz Arthura pewność siebie i wiara w honor. Przeciwwagą dla nich są cechy reprezentowane przez oskarżycieli, policję, wreszcie ministerstwo. Rasizm i strach przez innością ukryte pod płaszczykiem zasad, prawa i samo-nasuwających się wniosków. Julian Barnes doskonale ukazuje mechanizmy funkcjonowania rasizmu. Nikt z oskarżycieli otwarcie nie przyznaje się do motywów swojej oceny, a przecież wiadomo o co chodzi. Przecież żaden Anglik nie mógłby w ten sposób postępować ze zwierzęciem, w domyśle - ale Hindus już tak, bo kto zna te ich dziwne zwyczaje i rytuały. Podobno czczą ogień - mówi w pewnym momencie przedstawiciel policji. Paradoksalnie, oskarżony George Edalji poza ciemniejszym kolorem skóry, jest bardziej angielski od wielu Anglików z dziada pradziada.   
Jak już wspomniałam na wstępie, nie czuję sympatii do tego autora, ale przełamując uprzedzenia gorąco polecam książkę "Arthur & George" przede wszystkim miłośnikom Sherlocka Holmesa i opowieści kryminalnych. Jestem pewna, że nie poczujecie się zawiedzeni. Pomimo pewnych dłużyzn, zwłaszcza na początku, historia naprawdę wciąga i po przeczytaniu ok. 200 strony trudno już się od niej oderwać.


5+/6
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...